Schorzenia psychosomatyczne

O tym, że ludzka psychika i ciało są ze sobą nierozerwalnie związane wiadomo już od czasów Hipokratesa, a mimo to ta wzajemna zależność pozostaje w dalszym ciągu niemałą zagadką dla dociekań współczesnych psychologów czy psychiatrów. Jedno wiadomo na pewno: kondycja naszego ciała jest widomą odpowiedzią na nasz stan psychiczny, a ciało nieustannie wysyła nam sygnały świadczące o najmniejszych nawet zaburzeniach w obrębie naszego umysł. Toteż nic tak dobrze nie działa na nasze ciało, jak zatroszczenie się o tę delikatną i plastyczną strukturę , jaką jest nasz mózg…i dusza. Nawet nieświadome myśli i uczucia mogą bowiem zostać zamienione w objaw fizyczny , czyli – somatyczny. W ten sposób nawet przewlekły ból pleców może stać się dolegliwością na tle psychicznym, a nie mechanicznym. Ta konwersyjna reakcja każe nam w uważny sposób przyjrzeć się czynnikom biologicznym, psychologicznym oraz społecznym, które wpływają na powstawanie różnych dolegliwości. Współcześnie istnieją trzy najważniejsze teorie tłumaczące powstawanie tego typu zaburzeń, a ich cechą wspólną pozostaje długo utrzymujący się stres i przezywanie wewnętrznych konfliktów, które znacząco wpływają na funkcjonowanie naszego ciała i psychiki. Współczesna nauka za choroby psychosomatyczne uznaje ,,problemy, w przypadku których możliwe jest obiektywne potwierdzenie występowania u chorych objawów takich schorzeń,  do  których prowadzą m.in. problemy psychologiczne”. Czynnik ten  pozwala nam w zdecydowany sposób odróżnić dolegliwości psychosomatyczne od zwykłej hipochondrii, która ma podłoże nerwicowe i spowodowana jest zaburzeniami psychicznymi, a nie dysfunkcjami organicznymi.

Coraz częściej  przy badaniu chorób psychosomatycznych dostrzega się związek między stężeniem hormonu produkowanego przez nadnercza – kortyzolem, a objawami, które wprawne oko specjalisty potrafi od razu zdiagnozować jako następstwo związanych z nim powikłań w obrębie organizmu. W sytuacji przewlekłego stresu, nierealizowanych potrzeb, tłumionych konfliktów wewnętrznych, poziom kortyzolu znacząco wzrasta , co w skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do zdiagnozowania tzw. zespołu Cushinga.
Choroba ta może objawiać się m.in. szeregiem zmian skórnych (jak trądzik, rumień, rozstępy, podatność skóry na siniaki, infekcje atopowe, alergie) dolegliwościami ze strony układu kostnego i mięśni ( np. bólem kości i ich tkliwością, przewlekłym bólem pleców, częstymi złamaniami żeber i kręgosłupa, chronicznym osłabieniem mięśni) czy zmianami psychicznymi (jak podwyższony stopień lęku, depresja, widoczne zmiany w zachowaniu czy chroniczne zmęczenie). Lista tego rodzaju schorzeń może być bardzo długa, jednak często – zanim trafimy wreszcie do właściwego lekarza (przeważnie endokrynologa), nasz organizm wydaje się być tykającą bombą zegarową z wieloma punktami zapalnymi, które zwykle próbujemy leczyć na wiele możliwych sposobów.
Niepokojącymi objawami, które często sprawiają, że decydujemy się podjąć bardziej radykalne kroki i leczenie, mogą być także: pojawienie się nadmiernego owłosienia i zatrzymanie miesiączki u kobiet czy impotencja u mężczyzn. Najbardziej powszechne choroby składają się – według amerykańskiego psychoanalityka Franza Alexandra- na tzw. ,,chicagowską siódemkę”, obejmującą listę dolegliwości, których rozwój  pozostaje  w ścisłej zależności z przeżywanymi emocjami. Wstępną diagnozę można postawić w oparciu o wspomniany wywiad lekarski i badania przedmiotowe, następnie wykonuje się badania laboratoryjne i szereg testów hormonalnych, opartych przede wszystkim na badaniu pomiaru stężenia ACTH czy CRH. Ostateczne rozpoznanie stawia się po wykonaniu badań obrazowych (tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego w celu oceny przysadki i nadnerczy). Takie postępowanie wynika z naukowo potwierdzonego faktu, iż w czasie stresowej sytuacji aktywowane są mechanizmy współczulnego układu nerwowego oraz pobudzona zostaje kory nadnerczy, co wpływa na zwiększone wydzielanie adrenaliny, noradrenaliny, a także wspomnianego już kortyzolu, które przez wiele osób nazywane są hormonami stresu. Towarzyszące temu inne objawy, jak przyspieszona akcja serca, wzrost ciśnienia krwi, wzmożone wydzielanie kwasu żołądkowego, zaburzenia oddechu  wpływają bezpośrednio na wzmożoną pracę gruczołów dokrewnych, co może w konsekwencji doprowadzić do zmian w obrębie stale pobudzanych układów oraz narządów. Wszystko to jednocześnie wpływa na funkcjonowanie naszego układu odpornościowego, a patologiczne zmiany w naszym organizmie sprawiają, że organizm jest stale osłabiony i działa w sposób rozregulowany.

Jak dowodzą badania – w grupie największego ryzyka wystąpienia wymienionych chorób znajdują się osoby o wrażliwej naturze, wycofane z życia społecznego, z silną potrzebą niezależności.  Nie jest już np. tajemnicą że nadkwasota pojawia się u osób, które są pedantyczne, perfekcjonistyczne i nie radzą sobie z wyrażaniem swojej złości. Żołądek tych osób w wyniku przewlekłego stresu jest silnie przekrwiony, co przejawia się różnymi zaburzeniami, np. wrzodami żołądka. Za to otyłość może wynikać z niezaspokojonej potrzeby bezpieczeństwa, akceptacji, miłości. Człowiek rekompensuje sobie ten brak („głód miłości”) poprzez jedzenie i rozładowywanie napięcia poczuciem nasycenia.

Niezwykle istotnym zjawiskiem jest to, że pacjent, który odczuwa uporczywe bóle żołądka, nawracające migreny czy doświadcza ogólnego ,,rozbicia”, przez dłuższy czas może nie dostrzegać ich związku z występowaniem sytuacji stresowej. ,,Ból pojawia się niespodziewanie lub jest przewlekły, bez względu na zdarzenia, jakie w tym konkretnym czasie zachodzą w życiu pacjenta. Konflikt, który przyczynił się do wystąpienia zaburzenia, pozostaje utajony.” A to sprawia, że większość z zaistniałych chorób psychosomatycznych leczy się objawowo, bez wnikania w najważniejsze przyczyny, które do nich doprowadziły. Toteż trafienie do gabinetu psychoterapeuty czy psychiatry bywa często …dziełem przypadku. Tymczasem konsultacje psychologiczne i odpowiednio dobrane ćwiczenia relaksacyjne mogą okazać się nie tylko niezbędnym elementem holistycznego podejścia do naszej choroby, ale i najważniejszym impulsem, prowadzącym do uruchomienia procesu zdrowienia na każdej płaszczyźnie.

 

 

Dodaj komentarz