Stres w pracy czy wypalenie zawodowe?

Stres w pracy dopada każdego. Jeszcze do niedawna sądzono, że najbardziej są nim obciążeni ludzie zawodowo zajmujący się pomaganiem innym, jednak dziś jest jasne, że to mit. Niezależnie czy jesteśmy pracownikami korporacji, doradcami w banku, lekarzami czy też poświęcamy się sprzątaniu, w równym stopniu narażeni jesteśmy na działanie pod presją czasu i dyktando przełożonych, uwagi nieżyczliwych współpracowników, uciążliwe dojazdy, nieadekwatne do włożonego wysiłku zarobki. A jeśli do tych trudnych warunków dołączy jeszcze tzw. ,,trudny klient” czy kapryśny podopieczny, napotykamy wyzwanie, które niejednego przyprawia o przysłowiowy zawrót głowy.

To jednak nie wszystko. Żyjemy przecież w rodzinach, mamy dzieci, obowiązki i problemy. Musimy działać szybko, sprawnie, efektywnie i sprostać wielu trudnym sytuacjom. Biorąc pod uwagę, że doba ma tylko 24 godziny, a czas płynie nieubłaganie, pędzimy wciąż naprzód…aż do utraty sił. Toteż nic dziwnego, że organizm w pewnym momencie buntuje się, niespodziewanie zaczynamy coraz częściej czuć się słabo, nie możemy się dobrze zorganizować, drobiazgi wytrącają nas z równowagi, a każde działanie męczy i jest pozbawione choćby odrobiny entuzjazmu. Powodem takiego stanu może być przeciążenie bądź nawet wypalenie zawodowe. Wypalenie zawodowe czyli stan psychofizycznego wyczerpania organizmu, spowodowany jest walką z długotrwałym stresem. Długotrwały stan napięcia i walka to czynniki, które z całą pewnością są kluczowe dla tej dolegliwości. Stres, pochodzący z niedopasowania do sytuacji : konfliktu wartości, nadmiaru zadań, złych relacji międzyludzkich, braku poczucia sprawiedliwości czy oczekiwanej nagrody, rodzi napięcia, których nie potrafimy zazwyczaj w sposób konstruktywny rozładować. Z powodu stresu zapominamy dbać o siebie i swoje zasoby. Za krótko śpimy, pośpiesznie i niezdrowo jemy, brakuje nam czasu na budowanie dobrych relacji z bliskimi, codzienne sprawy przestają nas cieszyć, a efekty naszej pracy – zadowalać. Stajemy się bierni, apatyczni, bez inicjatywy, z niechęcią podchodzimy do powierzonych obowiązków. Niezależnie, czy powodem takiego stanu rzeczy jest
rywalizacja między pracownikami, przymus zostawania po godzinach, nieżyczliwa krytyka otoczenia, wiecznie niezadowolony szef czy zła atmosfera w zespole, nasz problem wydaje się nam się czymś niemożliwym do rozwiązania. Jak się jednak okazuje – kluczem do osiągnięcia właściwej postawy wobec zastanego problemu najczęściej bywa…nasza psychika. I mózg. Gdy organizm otrzymuje nadmiar negatywnych bodźców, nasz mózg wprowadza ciało w stan totalnej mobilizacji. Wzrasta napięcie mięśniowe, informacje są przekazywane szybciej, ciśnienie wzrasta, serce podejmuje ogromny wysiłek, aby przepompować więcej krwi, nasze zmysły są wyostrzone. Jednak do czasu. Nasze ciało, przypominające w tym czasie nadmuchany do granic balon, pewnego dnia eksploduje. Organizm, w najmniej pewnie dogodnym dla nas momencie, upomni się o odpoczynek i psychiczny reset.  Dlatego tak ważne jest, aby nie dopuszczać do tego, żeby stres się kumulował. Pociąga to za sobą przede wszystkim naukę asertywności oraz wypracowanie sposobów na relaksowanie się w trakcie i poza pracą. Czasem wygadanie się przed przyjaciółką, a nawet płacz wśród bliskich, przynoszą odprężenie. Po ciężkim dniu można wziąć gorącą kąpiel z ulubionym olejkiem (np. lawendowym, rozmarynowym czy z melisy – te mają właściwości rozluźniające), albo pójść na masaż. Takie zabiegi rozluźniają mięśnie, poprawiają krążenie krwi i pozwalają pozbyć się nadmiaru hormonów stresowych – kortyzolu i adrenaliny.
Biorąc pod uwagę, że w pracy przeciętny śmiertelnik spędza ok. 70% procent swojego życia, warto w pierwszej kolejności zadbać także o komfort i tzw. higienę środowiska pracy. W praktyce oznacza to dbałość o nasze otoczenie: ład, czyste powietrze, jasną przestrzeń, dobre oświetlenie. Niezbędne są również: dbałość o swój wygląd i pozytywne nastawienie  wynikające z wiary we własne możliwości. Zaufanie do siebie. Uśmiech na twarzy. Chęć doskonalenia się i podnoszenia swoich kompetencji, umysł gotowy przyjmować nowości…

Warto pamiętać, że potrzeby codziennej egzystencji same zwykle nadają sens i tempo, w jakim mamy żyć. A życie jest cyklem, który posiada swój rytm i wymogi, do których powinniśmy się dostosować. Ale, aby móc faktycznie popłynąć z nurtem życia, musimy najpierw znaleźć potrzebny balans, równowagę między dawaniem z siebie a braniem, przeznaczyć czas na odpoczynek i regenerację, z troską zadbać o swoje ciało i psychikę. I wreszcie zdać sobie sprawę, że jako indywidualność jesteśmy, co prawda, nie do zastąpienia, ale mamy wokół siebie ludzi, którzy czasami mogą nas wyręczyć.

Również gabinet psychoterapeuty nie powinien być ostatnim miejscem, które zamierzamy odwiedzić, gdy już nie dajemy rady. Często okazuje się bowiem, że profesjonalista nie tylko potrafi nas odpowiednio wesprzeć, ale pozwala również spojrzeć na nasze sprawy z koniecznym dystansem, tak byśmy, stojąc nieco z boku, mogli wybrać najlepsze rozwiązanie w każdej sytuacji.

Dodaj komentarz