Depresja sezonowa, czyli tęsknota za światłem

[wdfb_like_button]

O co chodzi z tą sezonową depresją? Czy nie jest to przypadkiem nazwa dla sezonowego lenistwa, usprawiedliwienia chęci zakopania się pod kocem i naciśnięcia pilota? Otóż okazuje się, że nie do końca…
Depresja sezonowa – wredna, powraca. Przynosi smutek, rozdrażnienie, niechęć do działania, problemy ze snem, apetytem, suchość w ustach, kaszel, problemy z oddawaniem moczu. Jednym słowem ogarnia nas poczucie beznadziejności i rezygnacji. Jedynym, na co możesz mieć ochotę, to słodycze, bo Twój organizm domaga się węglowodanów.

A co z rodziną? Przyjaciółmi? Wyrozumiałe jak dotąd otoczenie ma dość Twojej przyjaciółki depresji. Jest poirytowane faktem, że nie wykonujesz swoich obowiązków, marudzisz, domagasz się opieki… Przecież wyniki badań masz w normie i w sumie nic Ci nie jest.

Depresja sezonowa dotyczy do 5% populacji, a 70-80% chorujących to kobiety. Zaostrzenie objawów występuje w okresie przedmenstruacyjnym i ma wpływ na obniżenie libido i ogólne rozdrażnienie.
A kto jest odpowiedzialny za to, że sezonówka ponownie zagościła w Twoim życiu? Okazuje się, że winowajcą jest Pan Światło a właściwie jego brak. Jak pokazują wyniki badań mniejsza ilość światła słonecznego i zmiana długości dnia i nocy mają kluczowy wpływ na wystąpienie objawów, które nie różnią się od tych, które występują w depresji niesezonowej.

No i co można zrobić, aby się pozbyć naszej niechcianej koleżanki? Możemy się wybrać do Egiptu, jednak to nie jest opcja dla każdego. Już byłam, nie mam pieniędzy, w kraju bezpieczniej, nie latam. No tak i co teraz? Okazuje się, że skuteczną metodą leczenia depresji sezonowej jest fototerapia. Metoda leczenia sztucznym, białym światłem zbliżonym do dziennego o natężeniu około 2500 tysiąca luksów. Może by sobie sprawić taką fotolampę albo odwiedzić jeden z ośrodków, które oferują zabiegi leczenia światłem.

Depresja sezonowa to jeszcze nie koniec, na wiosnę odwiedza nas przesilenie wiosenne. Z powodu tej dolegliwości cierpi co druga osoba. Nasz organizm jest wyczerpany po zimie, źle odżywiany. Wszystkie wskaźniki alarmują o niedoborze witamin. Nasze ciało nie wie co się dzieje, zmienia się długość dnia i nocy, tak upragnione światło razi oczy. Osłabiony po zimnie organizm jest zdezorientowany. Dla poprawy nastroju sięgamy po używki, co może i daje chwilowe ukojenie, ale skutki uboczne na pewno nas dopadną.

I co teraz? Nie działajmy wbrew naszemu zegarowi biologicznemu. Śpijmy jak najdłużej, w każdej pozycji, bo sen to najlepszy plaster na nasze rany, idźmy na spacer, bo nasz kochany organizm potrzebuje po zimie dotlenienia, zmieńmy dietę na wiosenną, pijmy soki, zażywajmy cynk, żeby nam włosy nie wypadły i róbmy sobie przyjemności uśmiechając się do siebie!

Na szczęście nasi znajomi (depresja sezonowa i przesilenie) czują, że są niemile widzianymi gośćmi i najczęściej sami odchodzą, bez konieczności leczenia. Jednak niebezpieczna jest depresja właściwa, która nasila się w okresie jesienno – zimowym i ona już nie może być bagatelizowana.

Depresja jest poważnym problemem społecznym. Wiele osób nie ma dostępu do informacji na temat choroby, możliwości skorzystania z terapii farmakologicznej czy psychologicznej. A właśnie psychoterapia jest tak istotna, szczególnie w zapobieganiu nawrotom. Założenia terapii poznawczo-behawioralnej wskazują, że drogą do zachorowania jest specyficzny sposób myślenia danej osoby o sobie, o otaczającym świecie, o przyszłości. Poszczególne metody i techniki tej formy terapii mają doprowadzić do zmiany sposobu myślenia, a tym samym do zmiany emocji i zachowań, co pomoże w walce z obezwładniającym wrogiem – depresją.

Zatem zadbajmy o kondycję naszego umysłu w tym trudnym i mrocznym okresie jesienno – zimowym. Myślmy pozytywnie, nie rezygnujmy z ruchu, naświetlajmy się, spożywajmy mandarynki i spotykajmy się z bliskimi. Wdrożenie tych zaleceń daje nam dużą szansę na to, że w kolejnym sezonie niechciani znajomi nas już nie odwiedzą.

Dodaj komentarz