, ,

Zespół leku napadowego – diagnoza i terapia

,,Odrabiałam kolejny raz lekcje z synem. Bezskutecznie. Mały wiercił się, pukał o blat stołu długopisem, śmiał się i co chwilę odchodził,  by zająć się czymś innym. Za każdym razem to odrabianie lekcji było dla mnie horrorem. Raz, że nie potrafiłam do niego w żaden sposób dotrzeć, dwa, to, że nie lubię i nie rozumiem matematyki, no i trzecia sprawa –jego złośliwość. Toteż tego dnia nie wytrzymałam: zaczęły się dziać ze mną dziwne rzeczy. Przede wszystkim straciłam nagle poczucie czasu: na ,,chwilę” zupełnie się wyłączyłam i wydawało mi się, że odrabianie pracy domowej zajęło zaledwie parę minut, a trwało w rzeczywistości – dwie godziny. Zalewał mnie zimny pot i miałam dreszcze. Poza tym siedziałam i po początkowym uczuciu dławienia w gardle i bólu w klatce piersiowej – nie odczuwałam nic. Dopiero po jakimś czasie mój syn opowiedział mi, że nagle zastygłam w bezruchu, odrętwiała i nieobecna. Że siedziałam i powtarzałam, że nie wiem, kim jestem i co my właściwie robimy. Ręce i całe ciało mi drżało, byłam cala spocona. Mimo to wydawało mu się, że wszystko jest mi obojętne. Prawie nie oddychałam. Syn tak bardzo się przestraszył moją reakcją, że sam odrobił lekcje, a ja powoli wracałam do siebie. Dwa dni później, w gabinecie psychiatry usłyszałam diagnozę: nerwica lękowa.(…)”

 

Napady paniki występują u 9% populacji, jednak bywają częściej domeną kobiet niż mężczyzn. Przyczyny ataków paniki nie są do końca znane. Najczęściej jednak wymienia się jako ich podłoże długotrwały i nagromadzony stres, przeżycie traumatycznego wydarzenia, a nawet niektóre choroby somatyczne, które dają niespecyficzne objawy.  Gwałtowny lęk przychodzi nagle, paraliżując nie tylko nasze działania w danym momencie, ale i wolną wolę. To, co jest jednak najbardziej istotne w przypadku lęku napadowego to całkowite pozbawienie nas na dłuższy lub krótszy czas uczucia kontroli, zarówno nad naszym ciałem, jak i zaistniałą sytuacją. Przypomina to trochę rozpędzony samochód, w którym nagle puszczamy kierownicę. Reakcja bywa bardzo gwałtowna: od przejmującego bólu w klatce piersiowej i uczucia dławienia się, poprzez drżenie i drętwienie kończyn, a nawet paraliż, którym przeważnie towarzyszy bladość i nudności, aż po odczucie bycia poza własnym ciałem i wrażenie umierania. Toteż nic dziwnego, że tak nieprzyjemne uczucia pozostawiają zwykle trwały ślad w psychice osoby zaburzonej. Charakterystyczny jest lęk przed kolejnymi atakami, tzw. lęk przed lękiem. Antidotum na skołatane do granic nerwy najczęściej okazuje się zażywanie lekarstw, najczęściej jest to dość popularny Afobam czy inne leki wpływające na obniżenie napięcia mięśnowego. Najczęściej mają one jednak charakter doraźny, poza tym nie leczą przyczyny, za to w szkodliwy dla zdrowia sposób silnie uzależniają. I choćby z tego względu warto zadbać o siebie w inny sposób aniżeli wybierać łatwiejsze rozwiązanie, jakim jest farmakoterapia.

Jak się wydaje, sprawą kluczową jest w takim przypadku nauka prawidłowego oddechu.  Jeśli czujemy, że nadchodzi atak paniki, powinniśmy oddychać spokojnie i powoli. Możemy skupić wzrok na jednym punkcie. Nie staramy się jednocześnie uciekać od tego niewygodnego stanu, tylko pozwalamy sobie przeżyć wszystkie emocje z nim związane. Jeśli chce nam się płakać lub histerycznie śmiać , nie warto się powstrzymywać i dać upust tym nagłym odczuciom. Cały czas należy pamiętać o tym, aby przyjąć jak najwygodniejszą dla nas pozycję ciała (np. położyć się i zamknąć oczy) i rozluźnić mięśnie, które w charakterystyczny sposób zaczynają się napinać. Dodatkowo w rozluźnieniu i uspokojeniu pomocna może się okazać także terapia ziołowa, np. picie naparu z kozłka lekarskiego lub melisy oraz zażywanie magnezu.  A gdy miną pierwsze objawy warto na pewno z kimś porozmawiać, aby powrócić do zwykłego stanu sprzed momentu ,,odrealnienia” , jaki nieodłącznie towarzyszy tak ,,rozhuśtanym” emocjom.

Pamiętajmy, że efekty takiej relaksacji nie przyjdą od razu. Zazwyczaj nauka określonej techniki, najbardziej dla nas pomocnej w podobnych chwilach, trwa nawet kilka miesięcy. W tym czasie powinniśmy nie tylko poznawać odruchy naszego ciała, które lubi nam odmawiać posłuszeństwa, ale i odkrywać niszczące nas emocje, nad którymi trzeba zacząć nauczyć się panować. W każdym przypadku i niezależnie od rodzaju wybranej przez nas terapii, warto pamiętać, że wyzdrowienie jest możliwe, ale niezbędna jest praca nad sobą i własnymi, niekorzystnymi nawykami. Zapewne ważne jest także, aby nie starać się kontrolować absolutnie wszystkiego w naszym życiu: istnieją  bowiem sytuacje, na które nigdy nie będziemy mieli wpływu i warto po prostu sobie ,,odpuścić”, nie forsując na siłę naszych rozwiązań i uniknąć tym samym pojawiającego się uczucia bezsilności.  Nasza psychika jest delikatnym mechanizmem, który rządzi się sobie tylko właściwymi prawami i szanujmy to, że czasem może zadziałać wbrew zdrowemu rozsądkowi. Narzucanie sobie zbytniego reżimu, który tak często jest charakterystyczny choćby dla perfekcjonistów, nie sprzyja ani naszej dobrej kondycji, ani poczuciu, że jesteśmy wolni i możemy pozwolić sobie na popełnianie błędów. Warto też polubić siebie, zamiast być za każdym razem wymagającym krytykiem własnego postępowania. Może w tym pomóc zarówno pogłębiona psychoterapia, która pozwoli nam zrozumieć mechanizm funkcjonowania lęku lub chociażby terapia behawioralna, polegająca najczęściej na desensytyzacji, czyli odwrażliwianiu poprzez konfrontację z sytuacją, która nie stanowi bezpośredniego zagrożenia.

Odwiedzając gabinet psychoterapeuty powinniśmy jednak uświadomić sobie najważniejszy cel do osiągnięcia, jakim jest zawsze nie tylko chwilowa ulga w cierpieniu, ale przede wszystkim świadome zdrowienie i osiągnięcie kondycji, która w pełni pozwoli jej cieszyć się własnym życiem.