Chroniczny stres. Jak przetrwać? 1
61 / 100

Wśród wielu przyczyn chronicznego stresu można wymienić  i te, które znane są powszechnie, jak: ogromne tempo życia, kryzysy ekonomiczne, nadmiernie wyczerpująca praca (lub jej brak), problemy wewnątrzrodzinne, czy wreszcie poważna choroba lub śmierć bliskiej osoby, ale również i te, które są mniej znane i dojrzewają przez lata, odbierając nam stopniowo energię i chęci do życia.

Mechanizm zaistnienia stresu chronicznego  bywa jednak w każdej z tych opisanych sytuacji podobny.

Po pierwsze: prawie nigdy nie zauważamy, kiedy nadchodzi. Denerwujemy się, narzekamy, barujemy się z życiem – na siłę i uparcie, chcąc za wszelka cenę przeforsować nasze rozwiązania i poglądy jako jedynie słuszne. I często czujemy się głęboko zranieni, ponieważ dostrzegamy, że zazwyczaj marne są  nasze starania, aby świat był taki, jakim go sobie wyobrażamy. A to rodzi frustrację, gniew, który – na czas nie uwolniony – chowamy do wewnątrz, udając że nadal jest wszystko w porządku i na swoim miejscu. Mamy coraz częściej poczucie, że ludzie nas nie lubią, szef nie docenia, a dzieci –  w ogóle nie słuchają. To boli, ale skłonni jesteśmy raczej pójść w stronę samooszukiwania się  i ustępowania innym, aniżeli rozprawić się z narastająca w nas niemocą. Właśnie: niemocą. Na ogół bowiem nawet nie zauważyliśmy tego,że  coś nas powoli ,,zjada”. Coś, co  każe nam każdego poranka powitać dzień kapryśną miną i niezadowoleniem, przysypuje nas lawiną  nieprzyjemnych słów i zdarzeń i sprawia, że najchętniej w ogóle wolelibyśmy przespać ten dany nam czas. Uczucie mozolnego trudu, wkładanie wysiłku ponad własne siły w codzienne, wydawałoby się zwykle sytuacje, niemożność rozwiązywania dotychczasowych problemów w konstruktywny i dobry dla nas i innych sposób, nieporozumienia i kłótnie o najmniejsze błahostki, na przemian gromki śmiech, to znów płacz bez jakiejś wyraźnej przyczyny –  to tylko niektóre przejawy tego, że daliśmy się schwytać w pułapkę chronicznego stresu.

Jak sobie radzić ze stresem. Sposoby na stres. Rozwiązania tej bardzo przykrej dla nas sytuacji są dwa: albo odpuścić sobie batalię o to, o co walczyliśmy do tej pory z taka siłą i pozwolić zadecydować za nas w wielu kwestiach losowi i temu, co się wydarza poprzez innych ludzi (i pójść za tym) lub też z uporem, o jaki sami siebie byśmy normalnie nigdy nie podejrzewali, wśród krzyku i utyskiwań na to, jak okropny jest ten świat, forsować własne, dyktowane przez rozbujałe ego rozwiązania i … skończyć jako poraniony do granic samotnik, bezsilny i przeświadczony, że zmarnował życie zamiast je zyskać.

Odpuszczanie, gdy nie mamy innego wyboru lub gdy sytuacja nas w jakiś sposób przerasta, nie oznacza kapitulacji ani nie dowodzi, że jesteśmy zwyczajnie słabi. Bowiem także  w tej pozornej słabości jest siła. Odwołam się tu do prostego przykładu. Cały czas, często od wczesnego rana aż po późną noc uwikłani jesteśmy w nasza codzienność, a rutyna i obowiązki, wyzwania i przeszkody narzucają nam styl życia, który bardzo rzadko odpowiada naszym oczekiwaniom. Mimo to każdego dnia próbujemy własnych sił, tak by móc dalej żyć, a przynajmniej przetrwać. Może mamy przy tym wrażenie, że się nie rozwijamy, że stanęliśmy w jakimś martwym punkcie i nic dobrego nas już nie spotka. Nic bardziej mylnego. Poprzez trudne, nawet bardzo bolesne doświadczenia dojrzewamy do niekiedy najbardziej radykalnych zmian w naszym dotychczasowym myśleniu i działaniu. Tak naprawdę ten okres przestoju, który funduje nam życie, i na który powinniśmy umieć znaleźć czas, zatrzymuje nas w ogólnoświatowym pędzie i przekierowuje nasza uwagę na zupełnie odmienne widzenie świata i ludzi oraz dotychczasowe wartości.

Dlaczego piszę o tym, mówiąc o chronicznym stresie? Ponieważ pojawia się on zazwyczaj tam, gdzie istnieje problem – wydawałoby się nie do rozwiązania lub jakaś poważna niedogodność, zranienie, czy choroba dezorganizują  nasze dotychczasowe życie, a my nie umiemy się z tym pogodzić. Pamiętajmy, że konkretne rozwiązanie pojawia się zawsze na czas, to tylko my często nie jesteśmy jeszcze gotowi na jego przyjęcie w danej chwili. Oto los zdecydował za nas. Otrzymaliśmy wyzwanie, do którego musimy dorosnąć, a sukces tego ,,przedsięwzięcia” zawdzięczać będziemy własnemu, (niekiedy być może dla nas zbyt powolnemu) wzrastaniu.

Mimo  takiego przesłania, prozaicznie, to nasz organizm może czasem odmawiać nam posłuszeństwa. Nadciśnienie, obniżona odporność, częste wahania nastroju, dolegliwości żołądkowe, zaburzenia lękowe, bezsenność,  znaczny spadek libido to tylko niektóre z długiej listy dolegliwości, które mogą skutkować poważniejszymi zaburzeniami w naszym funkcjonowaniu i zdrowiu. Zamiast jednak poszukiwać pomocy u lekarzy różnych specjalności, kierując się podszeptami lęku o siebie bądź o innych, przyjrzyjmy się trochę bliżej naszej psychice i odpowiedzmy na jej potrzeby. Może warto jest spotkać się z kimś, kto pomoże w trudnych chwilach: przyjacielem (bo mam nadzieję, że go masz), żoną, terapeutką? Psychologiem, który wskaże właściwy kierunek, psychiatrą, gdy własne siły zawiodą? A może lepszy byłby intensywny sport, joga, długi sen? Kogokolwiek lub cokolwiek wybierzesz, pamiętaj, że nigdy nie jesteś sam. Że niczego NIE MUSISZ. Ale wolno Ci nie spieszyć się, by lepiej poznać siebie i innych. Bez względu na to, jakie będą nasze osiągnięcia, każdy z nas może w każdej chwili stawić czoła przeszkodom, które wydają się nie do pokonania i hamują w nas uczucie postępu. I nie warto na siłę walczyć o coś, co nigdy nie miało być nasze.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *