Czy to nerwica?

Zaburzenia nerwicowe są jedną z najbardziej trudnych do określenia dolegliwości. A to dlatego, że zaburzeniom o charakterze lękowym towarzyszy na ogół cale mnóstwo objawów somatycznych, które w dużym  stopniu utrudniają postawienie właściwej diagnozy. Toteż często bywa tak, że osoba z nerwicą lękową przez całe lata szuka pomocy u różnych specjalistów i dzięki doraźnemu leczeniu znajduje chwilowe uspokojenie.

Jak zatem rozpoznać, czy nasze objawy to jakaś konkretna choroba czy może już nerwica o podłożu lękowym? Jeśli wciąż się czegoś obawiamy, ale nie do końca potrafimy określić czego, a lęk zaczyna utrudniać nam codzienne funkcjonowanie w pracy, przy załatwianiu formalności w urzędach czy wpływa na zaburzenie naszych relacji nawet w gronie dobrych znajomych, na pewno warto pomyśleć o wizycie u psychologa czy psychiatry. I jeśli nawet nie stwierdzi  on zaburzeń o charakterze nerwicy, to wizyta taka ostatecznie rozwieje nasze obawy  i pozwoli nam się uspokoić albo przynajmniej sprawi, że skierujemy nasze kroki do właściwego specjalisty.

Najbardziej charakterystycznym przejawem zaburzeń o charakterze nerwicowym jest irracjonalny lęk, a więc taki, którego źródła sobie nie uświadamiamy. W odróżnieniu od uczucia zwykłego strachu, który jest naturalną reakcją psychiki na sytuację zagrożenia, lęk może pojawić się w sytuacji z pozoru neutralnej, a przy tym utrzymuje się dłużej, przybierając niekiedy charakter przewlekłej dolegliwości.   Przede wszystkim jest to nieuzasadniona niczym silna obawa, której nie potrafimy opanować . Funkcjonowanie w sytuacji przewlekłego stresu i napięcia nie tylko osłabia naszą odporność psychiczną, ale wpływa również na wystąpienie wielu dolegliwości o charakterze somatycznym. Drżenie kończyn, zawroty głowy, szumy w uszach, kołatanie serca, suchość w ustach, uderzenia gorąca, dławienie w gardle czy skoki ciśnienia to zaledwie niektóre z możliwych reakcji  ze strony naszego organizmu, jakie mogą towarzyszyć nam nawet przez cały dzień. Gdy ciało odmawia nam posłuszeństwa,  a rozum zawodzi, może pojawić się uczucie paniki albo chęć ucieczki przed sytuacjami, w których czujemy się niekomfortowo. W ten sposób zaczynamy wycofywać się z wielu sytuacji społecznych, unikamy wyzwań, zamykamy się w sobie, często także izolujemy się od otoczenia, wybierając samotność w czterech ścianach naszego domu.

W tej sytuacji punktem zwrotnym może okazać się uświadomienie sobie, że jest to droga donikąd. Jeśli stwierdzimy, że życie przestało nas cieszyć, znajomi nas opuścili, a rodzina zawiodła, nie mogąc słuchać dłużej o tym, jak fatalne jest nasze położenie, może warto się zastanowić, czy sprawcą tej przykrej dla nas sytuacji nie jest przewlekły lęk?

W przypadku nerwicy lęk ten może przejawiać na różne sposoby, jednak najczęściej jej symptomami bywają:

  • ataki paniki – nagłe napady silnego lęku, który ma charakter irracjonalny. Chory boi się, że umrze lub utraci kontrolę;
  • natręctwa – chory nękany obsesjami wykonuje irracjonalne czynności
  • fobie – lęk przed określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami – np. fobia społeczna, agorafobia;

Objawom tym towarzyszy najczęściej wysoki poziom lęku uogólnionego, a więc chronicznego  poczucia zagrożenia bez istnienia określonej przyczyny.

Lęk ma swoje źródło w psychice, dlatego to właśnie ją należy uleczyć w pierwszej kolejności. Jeśli zauważasz u siebie powyższe lub podobne objawy, rozsądnie będzie zgłosić się do lekarza. Na początku może to być lekarz rodzinny, który po zebraniu wywiadu, wypisze skierowanie do psychologa lub psychiatry – w zależności od konieczności. W dalszej kolejności niezbędne może okazać się uczestnictwo w psychoterapii, jako że sprawą kluczową jest zdanie sobie sprawy z irracjonalności swoich obaw i dotarcie do ich źródła. Przy tym możemy skorzystać również z farmakoterapii, i –o ile nie pomoże nam zwykły wyciąg z melisy, dziurawca czy kozłka lekarskiego, możemy sięgnąć po bardziej radykalne leki o działaniu uspokajającym czy przeciwdepresyjnym. Pamiętajmy jednak, że leki te zaledwie  tłumią objawy nerwicy, ale trwale ich nie likwidują. Na pewno jednak pomogą w momencie największego kryzysu, jako że wspierają nasz mózg w wydzielaniu  dwóch ważnych neuroprzekaźników: serotoniny i noradrenaliny – najbardziej odpowiedzialnych za utrzymanie dobrego nastroju i zdolności adaptacyjnych na zadowalającym poziomie.

Nie mniej ważne jest nabycie umiejętności wychodzenia obronną ręka z sytuacji stresowych. Relaksacja, opanowanie sztuki właściwego oddychania, spacer, joga czy duży wysiłek fizyczny mogą zdziałać prawdziwe cuda; z pewnością, jeśli zrobimy cos dobrego dla siebie, organizm potraktuje to jako nagrodę, a ciało odpłaci odprężeniem. Na to jednak potrzebny jest czas, a zwykle nam go brakuje. Nie musimy się jednak z niczym spieszyć; i tak prędzej czy później życie nas dogoni … tylko może tym razem będzie ono szczęśliwsze?

Dodaj komentarz