OFERTA

konsultacje wychowawcze dla rodziców dzieci w wieku 4 – 18 lat, psychoedukacja, komunikacja rodzic – dziecko, problemy dziecka, nastolatka, problemy w szkole, uzależnienia, wyrażanie emocji, rozwód.

PORADY WYCHOWAWCZE

„Wychowanie bez błędów jest mitem. Nic takiego nie istnieje. I nie tylko nie istnieje, ale wręcz nie powinno istnieć. Rodzice są ludźmi. Popełniają więc błędy i nie wiedzą wszystkiego. Natomiast odpowiedzialni rodzice nie są mitem. Przeciwnie. Dzieci mają prawo do odpowiedzialnych rodziców.” (J.G.Woititz)

Pomimo tego, że każdy rodzić stara się jak najlepiej wychować dziecko – nie zawsze to wychodzi. Jest wiele czynników, które mają na to wpływ: brak wsparcia, zmęczenie, monotonia, rezygnacja z własnych potrzeb, brak odpowiednich umiejętności.

Jeżeli nie potrafisz porozumieć się z dzieckiem, zastanawiasz się jak pomóc dziecku w trudnej sytuacji lub po prostu chcesz dowiedzieć się więcej na temat wychowania, zapraszamy na spotkanie z naszym doświadczonym w tym obszarze specjalistą.

Zarówno małe jak i nastoletnie dzieci doświadczają różnych, czasem trudnych emocji, z którym ciężko im sobie radzić. Często jest tak, że odbiorcami złości i agresji dzieci stają się najbliżsi, czyli rodzice. Jeżeli nie wiesz jak dotrzeć do swojego dziecka, wszystkie znane Ci sposoby rozwiązania problemu zawiodły, to może warto skonsultować się z terapeutą.

Nikt nas nie przygotowuje do bycia dobrym rodzicem. Czasami nie pamiętamy jak robili to nasi rodzice, czasami też nie chcemy korzystać z ich wzorców.

Bycie rodzicem to życiowa rola, do której trudno się jest przygotować. Można przestudiować literaturę przedmiotu, lecz przyswojoną wiedzę trzeba testować na żywym organizmie, co nie zawsze układa się tak pięknie i gładko jak w książkach.

Rzadko też jesteśmy bliscy ideału, a takiej postawy wymaga się od nas by być dobrym rodzicem. Powinniśmy być zgodną kochającą się rodziną, pozytywny nastrój winien nam towarzyszyć przez cały dzień, złość wyrażamy tylko w konstruktywny sposób a całą uwagę i wolny czas powinien być dedykowany dziecku.

Jednak rzeczywistość często wygląda inaczej… Jesteśmy zestresowani, mamy mało czasu, nowe niepożądane zachowania naszego dziecka niejednokrotnie nas zaskakują, sytuacja zaczyna nas przerastać i naszym towarzyszem staje się bezsilność.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, które Twoje zachowania przynoszą niepożądany efekt, co zmienić, żeby cieszyć się pełnią rodzicielstwa i mieć poczucie spełnienia, jeżeli potrzebujesz wsparcia doświadczonego specjalisty w zakresie porad wychowawczych, zapraszamy na konsultację do naszego terapeuty. Mamy nadzieję, że spotkanie dostarczy Ci siły i wiedzy na temat skutecznych metod wychowawczych. 

Terapeuta ustali przyczynę problemu, podpowie jak postępować z dzieckiem, nauczy trudnej sztuki komunikacji i wesprze Cię w tej odpowiedzialnej roli, jaką jest wychowanie młodego człowieka.

FAQ

Nastoletni syn mojej koleżanki, pisząc w oknie przeglądarki hasło ,,(..)ktury dorzył(…)” popełnił dokładnie te dwa błędy ortograficzne. Na moje pytanie, dlaczego popełnia takie gafy, odparł, że wie, jak pisać poprawnie, ale nie chce mu się wciskać altu

Ta ,, kruciutka” historia, jak myślę,  bardzo dobrze oddaje kondycję i nawyki współczesnych nastoletnich. Godziny spędzane na grach i buszowaniu w internecie, bierność i brak autorytetów wyglądają tu na najistotniejsze. Towarzyszy im znudzenie i jednocześnie przeciążenie technologicznym przepychem, internetowymi nowinkami i gadżetami, które czynią z nich ,,pokolenie iPhona”. Można powiedzieć: same problemy. A jednak dzieci współczesności nie aż tak bardzo różnią się od pokolenia choćby lat 70 – tych czy 80-ych ubiegłego wieku, czyli od swoich rodziców. Choć na pewno odbiegają od nich szybszym wejściem w dojrzałość (także seksualną), większą odwagą i brawurą aż do nie liczenia się z kimkolwiek i czymkolwiek, tupetem, który niejednokrotnie przyprawia o zawrót głowy.

Wiadomo, że każde pokolenie ma swoje przyjemności, zabawy i zainteresowania jemu tylko właściwe. Także i obecne je posiada. Ale nam, rodzicom, wydaje się to prawie niemożliwe. Obserwujemy ze zgrozą, jak marnują swój czas siedząc przy komputerze, nierzadko zamieniając dzień z nocą, jak wagarują, albo w ogóle rezygnują ze szkoły, wreszcie, jak tracą kontakt z rówieśnikami, spędzając nawet całe lata w czterech ścianach swojego pokoju… Cokolwiek by nie powiedzieć, są to sprawy rzeczywiście bardzo trudne. I, bardzo często, nawet mimo dobrego kontaktu z własnym dzieckiem jeszcze przed okresem dojrzewania, widzimy, jak stopniowo zaczynamy je tracić nie tylko z naszych objęć, ale i życia. Ale czy możemy temu zapobiec?

Przede wszystkim warto przypomnieć sobie czasy, kiedy sami byliśmy w wieku naszych dzieci. W konkretnych sytuacjach z codziennego życia  poszukajmy samych siebie, przywołajmy w pamięci, co czuliśmy, czego pragnęliśmy, co nami kierowało? I zapytajmy o to nasze dziecko. Bo, być może ono odczuwa ten świat podobnie. A nawet jeśli nie – może warto zadać sobie trochę trudu i zastanowić się, co dla niego jest najważniejsze w życiu, jakie są jego marzenia, plany, radości i smutki?

Mimo to większość rodziców skłonna jest raczej krytykować aniżeli słuchać. Tymczasem jest to umiejętność niezwykle ważna w procesie wychowywania. Gdy tylko stworzymy dziecku odpowiednią przestrzeń, by przemówiło swoim własnym głosem, możemy być naprawdę zdziwieni, jak nad wiek dojrzałe bywają jego poglądy i myślenie. Problemem jest jednak zazwyczaj to, w jaki sposób ją zbudować.

Czy tego chcemy, czy nie, i dlatego, że kochamy swoje dzieci, to one – a nie my, wyznaczają zazwyczaj granice i kierunek, w jakim podąża nasze rodzinne życie. To one tworzą klimat i sytuacje, w których potrafimy się odnaleźć bądź nie. W tym przypadku nasza elastyczność bywa zbawienna w skutkach, choć czasami możemy zwyczajnie nie nadążać za ich tokiem myślenia. Cenną wskazówką dla rodziców wychowujących dorastające dziecko może być potwierdzony naukowo fakt, iż jego zachowanie w okresie dojrzewania przypomina czasami chorobę afektywną dwubiegunową: wybuchy śmiechu i dobrego humoru mogą błyskawicznie przechodzić w stan niemal depresyjny, z płaczem i agresją włącznie. Winę za taki stan rzeczy ponoszą zarówno szalejące hormony, jak i ogromna wrażliwość ( czy wręcz nadwrażliwość) nastolatka. Dlatego też nie powinniśmy się przerażać jego często nieadekwatnymi do sytuacji zachowaniami czy reakcjami. I, mimo wszystko, starać się zachować spokój, gdy sytuacja tego wymaga.

Równowaga i mądre stawianie granic  –  te dwa aspekty wychowywania winny nam towarzyszyć w naszych codziennych zmaganiach i w odpowiedzi na zmieniające się samopoczucie i pomysły naszych dzieci. Trzeba pamiętać także, że granice te stopniowo musimy przesuwać, tak aby dać dziecku odczucie, że nie tylko dajemy mu coraz więcej wolności, ale również, że szanujemy inne jego potrzeby. Na pewno nie warto przy tym całkowicie rezygnować z zachowania kontroli i panowania nad zmieniającą się sytuacją w rodzinie. Dobrze jest chociażby skorzystać z programów do ochrony dzieci w sieci czy wyznaczenie limitu korzystania z komputera. Ale – przede wszystkim- nie tracić poczucia bliskośći, z którego wyrasta mądre kierowanie jego rozwojem i zainteresowaniami. Rodzic, który nie traci więzi z własnym dzieckiem niejednokrotnie bardzo szybko zauważy niepokojącą zmianę w jego zachowaniu czy myśleniu. Pozwala to często zapobiegać  w porę działaniom o charakterze destrukcyjnym, takim jak sięganie po narkotyki czy dopalacze, palenie papierosów, uzależnienie od gier czy próbowanie alkoholu. Prawdopodobnie nasze dziecko i tak wszystkiego tego będzie chciało spróbować, jednak rozmowa, pokładane w nim zaufanie, pomoc w organizowaniu jego czasu wolnego czy znajomość i rozwijanie jego pasji, mogą okazać się pomocne w zapobieganiu popadnięcia w nałogi czy niepożądane nawyki. Na pewno duże znaczenie odgrywają w tym przypadku działania o charakterze profilaktycznym. I nie powinniśmy zdawać się tu jedynie na pomoc szkoły, która często jest organizatorem tego rodzaju zajęć i opieki. Uczmy nasze dzieci asertywności i budujmy jego pewność siebie – wtedy, być może, łatwiej mu będzie odmówić skorzystania i próbowania, tego, co mu absolutnie nie służy.

Wszystko to składa się na dość niekonwencjonalne metody wychowywania. I takiego też podejścia, jak się wydaje, wymaga młode pokolenie. Jest to tym bardziej ważne, ponieważ ta nowa generacja, jak żadna wcześniej, nie dba o pozory i szybko zrozumie każdą fałszywą nutę. Można chyba powiedzieć, że, o ile, wyzwaniami poprzednich pokoleń była wojna, a potem głęboki komunizm, tak dla nas – współcześnie żyjących rodziców – wyzwaniem są nasze dzieci. Może dlatego nader często związane z nimi problemy wydają się nam czymś nie do rozwiązania albo przynajmniej bardzo trudne.

Z całą pewnością nie powstrzymamy już lawiny technologicznych zmian i ogromnego przyspieszenia jeśli chodzi rytm życia. Tymczasem nasze dzieci zdają się temu zaprzeczać, robiąc wszystko powoli i z namysłem. Nawet współczesna, zdawałoby się istna epidemia autyzmu, wiele mówi o tym, jaką postawę winniśmy przyjąć wobec nich. Jest to postawa pełna uwagi, zainteresowania i dialogu. Aby wydobyć nasze dzieci ze skorupy, którą często się otaczają, nie wystarczy być konsekwentnym i cierpliwym. Trzeba nie tylko je pokochać, ale także znaleźć zadowolenie w codziennym z nimi przebywaniu. Wówczas to, co nazywało się żmudną pracą i niemałym wysiłkiem z naszej strony zamienimy na radość z współtworzenia z nimi tego, co nadchodzi w niedalekiej przyszłości.

Próbując odpowiedzieć na to pytanie, powinniśmy w pierwszej kolejności zadać sobie jeszcze parę innych: Czego oczekuję od mojego dziecka? Jakie chcę, żeby było? Kim dla mnie jest?

Dlaczego to takie ważne? Zacznę od pytania pierwszego: jakie są moje oczekiwania wobec nastoletnich syna/ córki? Czy chcę, aby było jedynie posłusznym wykonawcą moich nakazów, zakazów, urzeczywistnieniem moich własnych ambicji, wierną kopią mojej życiowej postawy? Bo, jeśli tak – to oczekuję, że moje dziecko będzie idealne. I to idealne na moją (rodzica) miarę. Tymczasem jest to inny człowiek, odrębny byt, choć jeszcze dziecko, które dopiero poszukuje własnej drogi w życiu.  I, być może, chce przejść ją tylko o własnych silach i na swój własny, oryginalny sposób. Na pewno warto z radością powitać manifestowane przez nie przekonanie, że to właśnie jego model życia, a nie utarty przez rodziców życiowy szlak, jest drogą właściwą. Patrzeć, jak każdego dnia rozwija się w nim poczucie odrębności i samostanowienia o sobie. Podziwiać jego oryginalny, choć jeszcze niedojrzały sposób, reagowania na rzeczywistość. I być przy nim za każdym razem, gdy tego będzie akurat potrzebowało.

Jednak, jak często mówi praktyka, ani dla rodzica, ani dla nastolatka, okres dojrzewania przeważnie nie jest czasem, kiedy wszystko jest oczywiste i zrozumiałe. Ani łatwe. Ciągła huśtawka nastrojów: od euforii aż po agresję, koncentracja jedynie na własnych potrzebach i osobie, infantylność czy tak znana dobrze wszystkim dorosłym nonszalancja, z jaką ich nastoletnie pociechy komunikują swoje zdanie i przekonania to zaledwie niektóre z wielu problemów, które mogą pojawić się w tym okresie.

Okazuje się, że winę za takie a nie inne zachowania ponoszą nie tylko szalejące hormony, ale i… mózg nastolatka, który nie jest dostatecznie zintegrowany. Ta ,,przypadłość” decyduje  w sposób zasadniczy  o zacieraniu się u niego  różnicy między stanem , który moglibyśmy określić jako ,,czuję się” a poczuciem, że ,,jestem”. Młodzi ludzie zbyt często bowiem biorą przejściowy stan emocjonalny (np. czuję się smutny) za trwałą cechę organizującą ich tożsamość (,,jestem smutny”). Stąd ich życiem rządzą przeważnie emocje, w których się gubią, nie nadążając zwyczajnie za mieszaniną towarzyszących im odczuć i wrażeń, które już po chwili zamieniają się w niebyt. Nadwrażliwość na bodźce z zewnątrz i duży stopień samokrytycyzmu sprzyjają jednak swego rodzaju ,,tąpnięciom” czy też kryzysom, które, choć bolesne, pozwalają przedefiniować postrzeganie własnej osoby. Takich ,,momentów kryzysowych” jest przeważnie w wieku dojrzewania wiele. Im więcej ich jednak będzie, tym na ogół większa pojawi się dojrzałość. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy taki ,,kryzys” nie przechodzi po paru dniach, a – co więcej – młoda osoba nie jest w stanie pokonać go o własnych siłach. Reagowanie nadmierną złością, napastliwość, nie przebieranie w słowach – to jeden biegun zachowań które mogą się w wyniku tego pojawić, drugim – jest często zamknięcie się w sobie, brak kontaktów z rówieśnikami, wycofanie z jakiejkolwiek aktywności. A nawet próba samookaleczania się czy targnięcia na własne życie. W takich wypadkach na pewno warto reagować w porę, obserwując u dziecka wcześniejsze, niepokojące objawy, do których należą chociażby zaniedbania w wyglądzie zewnętrznym, obojętność na to, co jeszcze do niedawna sprawiało dziecku radość, utrzymujące się dłużej smutek, przygnębienie czy niepokój, brak apetytu, wycofanie (zamykanie się na długi czas w pokoju, nie wychodzenie z domu), często ,,nieobecny” wzrok.

Nawet rodzice, którzy do tej pory mieli bardzo dobry kontakt ze swoim dzieckiem, mogą zauważyć nieomal z dnia na dzień symptomy, świadczące o depresji, używaniu środków psychoaktywnych czy występowaniu dolegliwości o charakterze somatycznym. Z całą pewnością nie należy bagatelizować ani wymienionych przejawów, świadczących o odstępstwie od tzw. ,,normy”, ani – z drugiej strony – reagować przewrażliwieniem choćby na najdrobniejszy sygnał ostrzegawczy. Na pewno trzeba, dopóki to tylko możliwe, jak najwięcej ze sobą rozmawiać, dopytywać o stan emocjonalny poprzez subtelne  sugestie typu:,, Wyglądasz dziś na zmęczoną/- ego. Nic ci nie jest?” lub też wspierać dziecko po prostu swoją obecnością, zachęcaniem go do wspólnego spędzania czasu, nawet jeśli (chwilowo) miałoby się to odbywać kosztem nauki i wypełniania przez nie codziennych obowiązków. Nastolatek powinien zawsze czuć, że jesteśmy przy nim, kiedy tego potrzebuje, ale w sposób nie narzucający się czy krytykujący jego zachowanie czy postawę. Empatyczny rodzic zazwyczaj doskonale wyczuwa te niuanse, i pomaga swojemu nastolatkowi, jednocześnie pozostawiając potrzebną dla jego wzrastania i rozwoju przestrzeń. Niekiedy nieodzowna staje się pomoc psychologa czy psychiatry, jednak w pierwszej kolejności to nasze dziecko powinno być inicjatorem takich spotkań. Wymuszanie przez rodzica jakiejkolwiek formy terapii, na które dziecko się nie zgadza, nie prowadzi zazwyczaj do osiągnięcia dobrych efektów ani nie służy ich wzajemnemu porozumieniu. Wyjątkiem są zapewne sytuacje związane w zagrożeniem życia czy zdrowia, tutaj inicjatywa będzie należała do rodzica. Warto zauważyć, że zaistnienie podobnych sytuacji jest jednocześnie w dużym stopniu miernikiem kondycji całej rodziny, która, być może, od dłuższego czasu nie funkcjonuje w sposób zdrowy i zapewniający poczucie bezpieczeństwa. Dlatego zanim sięgniemy po słuchawkę telefonu, aby wykręcić numer zaufanego psychoterapeuty bądź zaalarmować inną instytucję, zatrzymajmy się na chwilę w codziennej gonitwie  i zacznijmy … od spojrzenia na siebie.

LOKALIZACJA

EMPATIA DZIECI I MŁODZIEŻY

NASZ ZESPÓŁ – PORADY WYCHOWAWCZE

OSTATNIO CZYTANE

,

Koronawirus – jak uchronić się przed paniką?

Najczęściej to lęk uruchamia to wszystko w nas, czego nie chcielibyśmy na co dzień zobaczyć. I każdy z nas musi go oswoić na swój sposób, aby godnie przetrwać. Być może obnaży on także tę pozytywną stronę naszej osobowości i będziemy mile zaskoczeni, gdy odkryjemy radość czerpaną z codziennych, zwykłych spraw: wspólnego spaceru, zabawy z dziećmi w chowanego, sprzątania, gotowania, dawno odkładanej rozmowy z mamą przez telefon i kawy, którą ktoś być może poda nam z niespotykaną dotąd czułością.
, ,

Stres – nasz wróg czy przyjaciel?

Stres jest na ogół wyzwaniem, próbą, w obliczu której testowane są nasze zdolności adaptacyjne do Stres jest na ogół wyzwaniem, próbą, w obliczu której testowane są nasze zdolności adaptacyjne do zmieniającej się dynamicznie rzeczywistości. Każdy człowiek reaguje na to wyzwanie odmiennie: niektórych stres paraliżuje, niektórych mobilizuje do działania czy zwiększenia wysiłków, ale na pewno stres nie jest czymś, co pozostawia naszą psychikę i ciało w stanie obojętnym.
, ,

Oswoić lęk

Gdy dopada nas lęk, może on poważnie zdezorganizować nasze życie, pochłaniać całą naszą uwagę. W naszej codziennej krzątaninie zazwyczaj jednak spychamy go na margines, nie zajmujemy się nim wcale dopóty, dopóki nie opanuje naszych myśli, uczuć, emocji czy wreszcie ciała w bardzo bolesny sposób i to w sytuacji, w której może najmniej się go spodziewaliśmy.