Masz atak paniki? Nie panikuj.
[wdfb_like_button]
Pojawia się nagle, bez żadnej zapowiedzi… Jest popołudnie. Prehistoryczny człowiek spożywa strawę w swojej jaskini. Nagle słyszy dźwięk, który postrzega jako zagrażający, niebezpieczny. To może być dźwięk skradającego się dzikiego zwierza, tudzież zbliżającej się żony. W opisanej sytuacji organizm naszego jaskiniowca, celem przetrwania, zaczyna przygotowywać się do walki lub ucieczki. Serce zwiększa ilość uderzeń, oddech staje się coraz szybszy. Celem podniesienia akcji serca jest dostarczenie substancji odżywczych do mięśni, których sprawność jest kluczowa w przypadku ewentualnej ucieczki lub walki. Żołądek zaciska się, mogą wystąpić wymioty. Wszystko po to, żeby organizm był lżejszy i bardziej wydolny w tej krytycznej sytuacji. Oprócz wyżej wymienionych, pojawia się całe spektrum objawów, takich jak: rozszerzenie źrenic, pocenie się, suchość w ustach, których jedyną funkcją jest zwiększenie szans organizmu na przeżycie.
Nasz jaskiniowiec w przeciwieństwie do współczesnego człowieka zużywał całość zasobów energetycznych podejmując walkę lub ucieczkę. Co zatem dzieje się z nami w przypadku postrzeganego zagrożenia, gdy nie musimy walczyć ani uciekać? Oddech zaczyna przyspieszać, staje się głębszy. Może pojawić się uczucie ściśnięcia w klatce piersiowej, co błędnie odczytujemy, jako brak tlenu i świadomie zaczynamy oddychać jeszcze szybciej. Przyspieszenie oddychania powoduje potęgowanie objawów paniki, gdyż następuje koncentracja tlenu we krwi, który powinien być zużytkowany w wysiłku fizycznym a nie jest. Nagromadzenie tlenu powoduje zawroty głowy i drżenie mięśni, co dodatkowo eskaluje symptomy.
Może się to wydawać dziwne, ale opisane objawy nie są groźne dla zdrowego organizmu. Niektórzy, np. nurkowie celowo wywołują u siebie napady paniki, aby zwiększyć ilość tlenu w organizmie do 100%.
I co teraz? Kręci nam się w głowie, dusimy się, towarzyszą nam przerażające myśli o rychłej śmierci. Dzwonić już po karetkę czy jeszcze chwila? A może uda nam się samodzielnie opanować objawy?
I okazuje się, że jest prosty sposób demobilizacji organizmu. Siadamy wygodnie na krześle, kładziemy ręce na brzuchu. Bierzemy wdech a następnie wydychamy powietrze w ten sposób, że czujemy jak nasz brzuch pompuje się jak balonik. Proces powtarzamy kilkakrotnie do czasu ustąpienia objawów.
Powstało wiele treningów relaksacyjnych, które mają nauczyć pacjentów z napadami paniki, zaburzeniami lękowymi, migrenami, jak sobie szybko radzić w przypadku wystąpienia objawów. Najbardziej znane z nich to trening relaksacyjny Schultza i Jacobsona, które uznawane są za skuteczne metody psychoterapii. Jednak zastosowanie każdego z tych treningów jest czasochłonne i wymaga dużego zaangażowania, na co nie zawsze jest przestrzeń w przypadku nagłego wystąpienia ataku paniki. Jeżeli potrzebujemy relaksacji tu i teraz, polecam prosty i skuteczny trening relaksacyjny szwedzkiego naukowca Gorana Ost’a. Trening trwa od 5 do 7 minut.
Usiądź wygodnie na krześle. Oddychaj spokojnie, regularnie. Czujesz jak z każdym oddechem relaksujesz się jeszcze bardziej i bardziej. Rozluźnij głowę, brwi, oczy, język. Następnie szyję, ramiona, ręce dłonie i tak do stóp. Weź głęboki wdech i wydech, weź kolejny wdech i wstrzymaj go na kilka sekund równocześnie zaciskając pięści i wraz z wydechem rozluźnij. Następnie powtarzamy głęboki wdech i wydech. Kolejny wdech wstrzymujemy na kilka sekund jednocześnie napinając ramiona i razem z wydechem rozluźniamy. Powtarzamy tak wdechy i wydechy kolejno napinając i rozluźniając głowę, brwi, oczy, język, szyję.. schodząc aż do palców stóp. Na koniec bierzemy siedem głębokich wdechów i wydechów.
Najskuteczniejszym sposobem zapobiegania i opanowania ataków paniki jest podjęcie psychoterapii. Pacjent wspólnie z terapeutą uczy się jak radzić sobie w przypadku wystąpienia objawów, ćwiczy techniki relaksacyjne przydatne do konfrontacji z lękiem, a po kilku sesjach potrafi samodzielnie wywoływać i powstrzymywać symptomy. Dzięki leczeniu pacjent oswaja się z objawami paniki i podejmuje pracę nad restrukturyzacją poznawczą, celem uwolnienia się od doświadczania dolegliwości w przyszłości.