,

Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego (PMS) i PMDD w oku psychologii

[wdfb_like_button]

Nadchodzą TE dni. Udręka zarówno dla kobiety, jak i pozostającego z nią w związku mężczyzny oraz całego otoczenia. Płacz, rozdrażnienie, krzyki, wycofanie, płacz, lęk, izolacja, krzyki. I tak w kółko. Co miesiąc. W tym czasie relacje międzyludzkie mogą lec w gruzach, praca lub szkoła cierpi, pojawiają się wyrzuty sumienia. Dlaczego? Dlaczego się tak zachowuję?

O około 70-90% kobiet w wieku rozrodczym, w drugiej fazie (lutealnej) cyklu miesiączkowego występują różnego typu dolegliwości natury psychicznej, somatycznej czy behawioralnej. Najczęściej mają one łagodny przebieg i nie stanowią przeszkody w codziennym, normalnym funkcjonowaniu. Jednak u 20-40% z tych kobiet natężenie objawów jest tak duże, że diagnozuje się PMS – Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego (Premenstrual Syndrome). W tym czasie kobiety doświadczają wielu dolegliwości. Jak dotąd opisano ich aż 150, a wśród nich takie jak: depresja, płaczliwość, huśtawka nastrojów, dysforia, rozdrażnienie, problemy z zapamiętywaniem i koncentracją, częste uczucie zmęczenia, problemy ze wzrokiem, uczucie gorąca, zaparcia i wzdęcia, bóle pleców, głowy, kręgosłupa czy piersi, wzrost masy ciała, zaostrzenie alergii i wiele innych. U części z kobiet (4-8%) objawy są tak nasilone, że diagnozuje się PMDD, czyli Przedmiesiączkowe Zaburzenie Dysforyczne (Premenstrual Dysphoric Disorder). Różni się ono od PMS również tym, dominują w tym czasie zaburzenia nastroju a także dysfunkcje w zakresie kontaktów interpersonalnych i relacjach w rodzinie oraz w pracy.

Skąd PMS/PMMD się biorą? No właśnie nie do końca wiadomo. Pewne jest, że w ich rozwoju kluczową rolę odgrywa układ serotoninowy. Układ ten odpowiada w organizmie za regulację nastrojów, napędu, lęku, pewności siebie, drażliwości, tendencji agresywnych a także snu i koncentracji. Kiedy układ jest osłabiony i niewydolny cierpi na niedobór serotoniny i może wywoływać objawy PMS. Przypuszcza się również, że na objawy ma wpływ działanie układu kwasu gammaaminomasłowego (GABA), który z kolei działa jako swoisty układ hamujący w mózgu.

W powstawaniu PMS odkryto także znaczenie czynnika genetycznego – czyli jeżeli matka cierpiała na PMS, jest duże prawdopodobieństwo, że również jej córka będzie musiała zmagać się z objawami.

Czy w takim razie Panie są skazane na życie z PMS? I tutaj odpowiedź nie jest jednoznaczna. Przy większym nasileniu dolegliwości przedmiesiączkowych zalecana jest wizyta u ginekologa-endokrynologa. Może on przepisać całą gamę środków farmakologicznych, również tych działających bezpośrednio na ośrodkowy układ nerwowy. Środki te zazwyczaj zwiększają komfort życia i zapobiegają nasileniu objawów a także potrafią je w znaczącym stopniu wyeliminować.

Jednak zarówno w przypadku bardzo nasilonych objawów, jak i tych mniej dolegliwych, warto skonsultować się również z psychoterapeutą. O ile sama psychoterapia nie wpłynie na pojawianie się objawów PMS czy PMMD, o tyle może pomóc funkcjonować kobiecie ich doświadczającej. Co ciekawe, terapia nie musi dotyczyć jedynie kobiety, ale też osób z najbliższego otoczenia, które nie radzą sobie w takiej sytuacji.

Badania jasno wykazały wysoką skuteczność terapii poznawczo-behawioralnej w zakresie zwalczania negatywnych skutków zaburzeń przedmiesiączkowych. Podczas sesji uczymy panie radzić sobie z często występującymi zaburzeniami myślenia, pomagamy odbudowywać relacje czy nawiązywać nowe. W gabinecie można liczyć zarówno na wsparcie, jak i zrozumienie. Również ze strony terapeuty – mężczyzny…

Co ciekawe, w ograniczeniu objawów może być pomocna zmiana trybu życia, diety czy samego nastawienia do własnego organizmu. Wyeliminowanie z jadłospisu w „tych” dniach soli, kawy czy innych używek a wprowadzenie węglowodanów złożonych i produktów bogatych w witaminy, żelazo magnez i wapń a także uprawianie jogi czy sportu może mieć niebagatelny wpływ na przebieg dolegliwości. Jednak kobietom często „się nie chce”, nie widzą sensu, brak im wsparcia ze strony otoczenia czy chociażby wiedzy co do tego, co może im pomóc. I tutaj również może okazać się pomocny kompetentny psychoterapeuta.

Badania pokazują, ze objawy PMMD przypominają te znane z depresji i często są z nią powiązane, mogą prowadzić również do rozwinięcia się anoreksji czy bulimii a także innych zaburzeń psychicznych lub z nimi współwystępują. I to kolejny argument za wizytą w gabinecie psychoterapeutycznym. Oczywiście, jeśli kobieta ma wsparcie w rodzinie, bliskich –  w pełni rozumie zmiany zachodzące w jej ciele i potrafi sobie z nimi radzić, nie tylko prawdopodobnie nie potrzebuje pomocy specjalisty, ale sama taką pomoc może zaoferować cierpiącej koleżance.

Kobiety doświadczające PMS/PMMD często są pozostawione same sobie, ze swoimi rozterkami i bólem. Niezrozumienie często towarzyszy ich związkom, osoby z otoczenia nie rozumieją co one przeżywają, wymagają od nich opanowania „przecież są myślącymi, dorosłymi osobami – niech nad sobą panują”. W takich przypadkach otoczenie może wykazać się jedną, ale bardzo istotną cechą: empatią. Próbujmy zrozumieć, że innych może boleć, że mają prawo do rozdrażnienia, płaczu. To pomaga. I często wystarcza… Ale równie często niestety nie wystarcza i dlatego warto w takich przypadkach zasięgnąć porady specjalisty.