, ,

Dynamika związku, czyli czasem słońce, czasem deszcz.

Gdy wiążemy się z kimś, niezależnie czy to poprzez małżeństwo, czy też decydując się na nieformalny związek, druga osoba jest dla nas najczęściej zagadką, którą obiecujemy sobie zgłębiać przez kolejne lata wspólnego życia lub też nawet po jego kres. Przepełnia nas nie tylko ciekawość, kim ona jest, ale i zaufanie, że ta właśnie, a nie inna ,,druga połówka” jest dla nas kimś najbardziej właściwym. Naszym codziennym towarzyszem staje się stan euforii, oddanie, wzajemna fascynacja. I skłonni jesteśmy zapewne poświęcić dla nowego związku bardzo wiele, aby wreszcie, być może po kilku nieudanych próbach, okazał się on trwały i udany. Los i  doświadczenia wyznaczają jednak rożne scenariusze dla wspólnego życia par i bardzo często, niestety, przynoszą rozczarowanie i pożegnania.

Zapewne nieraz zadajemy sobie to pytanie: jak to możliwe, że szczęśliwy z pozoru związek tak szybko się rozpada, a ludzie dotąd tak sobie bliscy stają się dla siebie prawie obcy? Czy jest to tylko jakiś kolejny etap związku czy też ostateczność, której nie braliśmy pod uwagę w naszych wyobrażeniach o wspólnej przyszłości?

W opinii wielu psychologów rozgoryczenie i wymiana wzajemnych pretensji mogą być tylko przejawami jednej z kilku faz, jakie przechodzi każdy związek. Począwszy od zakochania aż po etap akceptacji (często wieńczący relację) w życiu każdej pary przeplatają się: rozczarowanie i podziw, oddalenie i bliskość, nieporozumienia i pełne miłości pojednania, odrzucenie i wzajemne przyciąganie. Przez cały ten czas partnerzy poznają się lepiej, a ich uczucie dojrzewa. Na każdym etapie bycie w związku wymaga jednak od nich zaangażowania i pracy nad relacją; bez tego trudno byłoby przetrwać pojawiające się raz po raz momenty kryzysowe i chwile zwątpienia.

Jaki jest przepis na miłość? Według znanego psychologa Roberta Sternberga o powodzeniu i przetrwaniu związku decydują trzy czynniki: namiętność, intymność i zobowiązanie. Czynniki te ulegają ciągłej przemianie w czasie trwania związku, co wyznacza jego kolejne etapy. Warto jednak zadbać o to, aby te trzy podstawowe wartości nie zaginęły w relacji w żadnej fazie, w przeciwnym wypadku związkowi grozi rozpad. Powodów pojawienia się kryzysu w związku może być wiele. Najbardziej powszechną przyczyną problemów bywa rutyna i oddalenie emocjonalne partnerów. Działanie według znanego scenariusz dom –praca- dom, a w nim skupienie całkowitej uwagi na dzieciach i obowiązkach kosztem uwagi poświęconej partnerowi, skutkuje najczęściej nie tylko ochłodzeniem wzajemnych relacji, ale i poszukiwaniem jakiejś bardziej atrakcyjnej ,,odskoczni” przez jednego z nich. Zdrada, która może pojawić się w odniesieniu do tej sytuacji zwykle jest czymś, co staje się możliwe, gdy partnerzy tracą poczucie wzajemnej bliskości i satysfakcji z codziennego wspólnego życia. U źródeł takiego stanu rzeczy tkwi nie realizowanie bądź ignorowanie potrzeb przynajmniej jednego z partnerów. Coś, co na początku spełniało nasze emocjonalne i fizyczne oczekiwania przestaje w związku z tym stanowić dla nas atrakcję, dla której decydowaliśmy się pozostawać razem. Niejednokrotnie czymś, co może zapobiec takiemu niespełnieniu jest zadawanie pytań o pragnienia partnera, i to na każdym etapie związku, jako że określone potrzeby mogą z czasem się zmieniać, i chociażby z tego względu warto zachować tu pewną czujność. Także zaskakiwanie partnera, nawet w związkach z dłuższym stażem, robienie sobie wzajemnie miłych niespodzianek, obdarowanie prezentem czy kwiatami bez szczególnej okazji, dokonywanie choćby drobnych zmian w rozkładzie dnia czy też pełna życzliwości pomoc w codziennych obowiązkach, mogą niejednokrotnie zdziałać cuda. Nawet, gdy w związku brak już tej, co dawniej namiętności, warto dbać o partnera, okazując mu czułość i zainteresowanie jego sprawami. A gdy romantyczna relacja zamienia się w przyjaźń, nic może nie stanowić takiej wartości, jak szczera i głęboka rozmowa, rzucony, ot tak, pikantny żart, czy wyszukany komplement. Kochankowie, którzy nie stają się przyjaciółmi, zwykle kończą relację na etapie niezobowiązującego romansu aniżeli na poziomie trwałej i silnej relacji, w którą wpisane są także problemy. Pokonywanie razem przeszkód, rozwiązywanie zaistniałych problemów, te lepsze, i te gorsze wspomnienia gromadzone nie tylko na kartach rodzinnych albumów, wspólne pasje i zainteresowania, czy wyjątkowa osobowość – to fundamenty, które warto wznieść w każdym związku, aby mógł on przetrwać próbę czasu i związanych z nim wydarzeń.

Warto już na samym początku pozbyć się także złudzeń, że w związku zawsze będzie stała, wysoka temperatura uczuć. A odpływy i przypływy pozytywnych uczuć oraz związane z tym emocje nie powinny nigdy przesłaniać najważniejszych powodów, dla których dwoje ludzi związało się ze sobą. I znów: jeśli partnerów łączyła zaledwie fizyczna atrakcyjność i seks, na ogół relacja taka szybko ulega wypaleniu i okazuje się on być w rezultacie ,,pustym związkiem”, w którym jedyną rzeczą, jaką ludzi trzyma przy sobie jest zobowiązanie. Dlaczego jednak ludzie tkwią w pustych związkach, pomimo braku poczucia satysfakcji, a nawet pewnych krzywd, jakich doznają od partnera? Otóż – jak twierdzi specjalista od spraw dynamiki związków międzyludzkich – Bogdan Wojciszke – zachodzi tu ,,zjawisko samopodtrzymującego się charakteru zaangażowania w działanie”. Im bowiem więcej pracy i wysiłków ponieśliśmy w związku, im więcej lat ze sobą spędziliśmy, tym bardziej skłonni jesteśmy postrzegać go jako coś bardzo wartościowego, wartego nawet ponoszenia ogromnych kosztów. I to niezależnie od efektu końcowego. Jednym z ważniejszych procesów zainicjowanych przez tego rodzaju zaangażowanie jest jednocześnie zmiana spostrzegania samego siebie: gdy już podjęliśmy jakieś działanie zaczynamy spostrzegać siebie w sposób sprzyjający jego podtrzymaniu. Chcąc – nie chcąc nadajemy sens temu naszemu działaniu, które podnosi naszą wartość w oczach innych ludzi, zamiast uczciwie przyznać, że być może zmarnowaliśmy czas i energię na coś, co i tak nie miało szansy przetrwać. Sprawą kluczową –jak się wydaje – dla naszego postępowania jest własna samoocena oraz wewnętrzne nastawienie, przejawiające się w negatywnym bądź pozytywnym myśleniu. Wierzący w siebie optymiści nie tylko bowiem potrafią dzielnie przetrwać niejedną burzę, traktując pojawiające się przeszkody jako wyzwania, którym należy sprostać, ale i tak kierować swoim życiem i pracować nad związkiem, aby dawały one jak najwięcej satysfakcji i szczęścia. I nie chodzi tu – wbrew pozorom – o jakieś uczucie kontroli; miłość wymyka się bowiem wszelkim konwencjom i jest dynamiką, wykraczającą poza naszą możliwość poznania. Na całe szczęście.